top of page
Foto 09.12_edited.jpg

 Wyszukiwanie 

Znaleziono 12 wyników za pomocą pustego wyszukiwania

Posty na blogu (9)

  • Pułapka ambicji a piękno dnia codziennego

    W regularnych odstępach czasu znajduję się w rozkroku między dwoma aspektami mojej duszy. Można wręcz powiedzieć że są we mnie dwa wilki, by użyć wyświechtanego mema. Z jednej strony jestem egocentrycznym megalomanem. Mawiam rodzinie i znajomym, z jedynie odrobiną sarkazmu, że "jestem stworzony do rzeczy wielkich". Nie wiem czy do tego jestem stworzony, ale na pewno chcę robić rzeczy wielkie. Chcę tworzyć, chcę wymyślać, zapisywać się na kartach historii. Jak durnie by to nie brzmiało. I staram się coś zrobić. Pracuję dużo (choć pracowałem więcej) a po godzinach zajmuję się niezliczonymi własnymi projektami, które mają mnie do tego wyśnionego celu prowadzić Z drugiej zaś strony, często gdy zajmuję się rzeczami które właśnie mają mnie tam prowadzic, rzeczmi do których nikt poza mną samym mnie nie zmusza- odczuwam znużenie, zmęczenie, wyczerpanie. Pragnę usiąść w fotelu lub położyć się w hamaku i przeczytać w końcu w spokoju dobrą książkę. Pragnę zagrać w grę i móc w pełni dać się jej pochłonąć. Spędzić czas z najbliższymi i wypić kawkę bez wyżutów sumienia. Poobserwować naturę i posłuchać śpiewu ptaków. Ale gdy rzeczywiście oddaję się tym rzeczom- czemu czytasz książkę? Powinieneś właśnie pisać własną! Czemu grasz w coś znowu? Powinieneś robić swoją grę! Przyjaciel wypomniał mi że wbrew wszelkim moim staraniom wciąż praktykuję kulturę zapierdolu. I tak w koło, i w koło... Napędzane przez anxiety przemijających lat i potencajlnie niespełnionych wrażeń, momentów których już nie będzie można uchwycić. Swego rodzaju FOMO, tylko nie napędzane przez kapitalistyczny mechanizm produktów, a gorejące oczy przeszłości i przyszłości. Wszystko rozdeptane nieskończonym marszem czasu, gdyż na imię mu legion. tym bardziej przerażające jest zadanie don kiszota gdy nie widać nawet głów wrogów, lecz don kiszotowi nie wydaje się to przeszkadzać. I tutaj spomiędzy tych zgniatających wszystko zębatek przeszłości i przyszłości wychyla swoją głowę terażniejszość, która jakoby nie istnieje, która jest tylko nanosekundą między tym co było i tym co będzie. Uchwycenie tego jednego nieuchwytnego momentu, i chwytanie go każdego dnia, jest odpowiedzią na ciągłe niepewności i ambicje. To jest tym drugim wilkiem. Koniec końców, podobne wilki są zapewne we wszystkich z nas i koniec końców obydwa chcą dla nas tego samego- szczęśliwego i spełnionego życia. Wilk ambicji i spełnienia oraz wilk życia chwilą, wrzucenia na luz. Nie planowałem żadnych wilczych porównań zaczynając pisać ten tekst, ale jakoś tak wyszło. Nie jest to chyba nic przełomowego, ale potrzebowałem przelać swe myśli na papier, by nabrały kształtu. Mam nadzieję że potencjalny Czytelnik lub Czyteliczka się nie odstraszyli. Ambicja jest tematem bliskim memu sercu i czymś z czym się w dziwny sposób zmagam i pałam dziwnie negatywnym uczuciem. Może jeszcze kiedyś wyłuskam coś porządniejszego na ten temat.

  • Compact Creature Combat

    Odkąd pamiętam lubiłem pisać gry planszowe, RPG i ogólnie tabletopowe. Za dzieciaka, na wakacjach u dziadków, napisałem podróbkę Osadników z Catanu żeby grać z kuzynką. Good times. Obecnie mam kilka projektów nad którymi pracuję i nadażyła się okazja dokończyć jeden z nich. Na instagramie znalazłem One Page Game Jam. Czym game jam jest chyba nie muszę tłumaczyć- wszyscy którzy chcieli brać udział mieli ograniczony czas żeby skończyć grę która mieści się na jednej stronie. Oto mój projekt Compact Creature Combat to jednostronicowa gra zainspirowana pokemonami, promująca kitbashing lub toybashing. Każdy z graczy przygotowuje 3 potworki które będą biły się na arenie. Muszę tutaj zaznaczyć kilka rzeczy. Po pierwsze primo, docelowo te jednostronicowe zasady są częścią większej gry. Docelowo umiejętności specjalnych będzie więcej, będzie można różne potworki łapać, ulepszać itp. Po drugie primo, gra nie została przetestowana w żaden sposób poza moim chorym umysłem. Nie starczyło mi czasu i sił na porządne (jakiekolwiek) playtesty. Po trzecie primo ultimo... w sumie to nic. Wielkie dzięki The Hobby Dungeon który ten Jam organizuje. Ta jak i około 50 innych gier oraz suplementów do gier ukarze się w online zinie, a także w druku z ograniczonym nakładem. Jeśli wypróbujecie te gierę dajcie mi proszę znać, np. na instagramie!

  • Krew

    Szanowny Panie Kolego, Drogi Janie Informujemy o przebiegu leczenia Pana Krzysztofa Malickiego, w dniu 12.11.2023 Diagnosis: Exitus letalis w wyniku wstrząsy hemoragicznego Choroby przewlekłe: Miażdżyca Choroba wieńcowa Pomostowanie aortalno-wieńcowe, 11/2023, alio loco Wielokrotne udary mózgu w wyniku niedrożności tętnicy podstawnej (2007, 2009, 2015, 2022) Locked-in-syndrome Przebieg leczenia: Pan Malicki został przyjęty na SOR przy nagłym krwawieniu z tracheotomii wykonanej alio loco. Pacjent nie był znany w naszym szpitalu a dokumentacja przebiegu leczenia przekazana nam przez sanitariuszy była niepełna. W karetce pacjent otrzymał dożylnie ampułkę kwasu traneksamowego oraz inhalacje z adrenaliną. W momencie przyjęcia na SOR krwawienie ustało w znacznym stopniu w wyniku podjętych działań. Po wyciągnięciu kaniuli z tchawicy krwawienie nasiliło się znacznie. W trybie nagłym poinformowani zostali dyżurni anestezjolog, chirurg urazowy i chirurg klatki piersiowej. Pacjent został przeniesiony do Sali operacyjnej nr. 7. Przygotowano 16 uniwersalnych koncentratów krwinek czerwonych. Wstępne badanie nie ujawniło oczywistego źródła krwawienia. Przy braku znanych zmian nowotworowych wykluczyliśmy krwawienie arozyjne. Z niepełnej historii choroby udało się wywnioskować niedawne pomostowanie aortalno-wieńcowe, tzw. bypass. Z braku innych podejrzeń postanowiliśmy dokonać torakotomii, aby odnaleźć źródło krwawienia. W tym momencie w zbiornikach ssaków odprowadzających krew znajdowało się ok. pięć litrów płynu. W powietrzu unosił się charakterystyczny, metaliczny zapach, ale co dziwniejsze czuć go było również na języku. Dyżurny chirurg klatki piersiowej, Dr Niedziela, dokonał centralnego cięcia skalpelem wzdłuż całego mostka. Dalsza preparacja została dokonana przy użyciu ostrza monopolarnego, sam mostek przecięto piłą oscylacyjną. Krwawienie nasiliło się wykładniczo po przecięciu mostka. Źródło krwawienia wciąż nie było rozpoznawalne, nie ujrzeliśmy żadnych otwartych naczyń krwionośnych. Krew wylewała się z przeciętego mostka litrami. Spływała po pacjencie i stole operacyjnym niczym wodospad tak że zespół operacyjny prędko znalazł się po kostki w czerwonej cieczy. Po wsadzeniu rozwieracza klatki piersiowej krwawienie dalej nasiliło się a naszym oczom ukazało się przepastne, niekończące się morze czerwieni. Rozwarta niemal na oścież klatka piersiowa okazała się ledwie dziurką od klucza, lub uchem igielnym, w porównaniu to widoku jaki zastał nas w środku. Żebra wydawały się kontynuować w kierunku ogonowym niczym sklepienie groteskowej gotyckiej katedry. Przez jamę brzuszną, kończyny dolne, salę, czy wręcz cały blok operacyjny i jeszcze dalej. Dopasowanie oświetlenia nie pozwoliło określić dokładnej głębokości klatki piersiowej. Nie byliśmy w stanie zidentyfikować serca, aorty, żyły głównej górnej, płuc czy innych orientacyjnych struktur ani organów. Również źródło nieustającego krwawienia nie było oczywiste. Gdy krew lejąca się z otwartego niczym małż mostka sięgała nam do połowy łydek Dr Jóźwiak, dyżurny chirurg urazowy, postanowił dokonać palpacji wnętrza klatki piersiowej. Sięgnął dłonią do środka. Jego ramię zniknęło na jakiś czas niemal po bark w pacjencie. Po kilku ciągnących się w nieskończoność sekundach operator wydał okrzyk, który można by określić jako mieszankę tryumfu z obrzydzeniem, informując zespół, że „ma coś” i że „to się nieźle wyrywa”. W tym momencie Dr Jóźwiak został szarpnięty w głąb otworu a jego kitel rozdarł się na wystających niczym tępe, postrzępione zęby żebrach. Wspólnym siłami zespołu udało nam się wyciągnąć Dr Jóźwiaka z pacjenta. W dłoni trzymał on masę składającą się z tkanki mięśniowej i łącznej, delikatnie pulsującą i wijącą się w uchwycie operatora. Ów guz przetykały liczne rozdarte naczynia krwionośne o szerokości dwóch do trzech centymetrów. Urwane mięsiste rurki wystawały w każdym kierunku, delikatnie ruszając się, niby rozglądając się i szukając czegoś w pomieszczeniu. W miejscach, gdzie naczynia zostały oderwane bliżej masy widok przywodził na myśl groteskowy ser szwajcarski. Dokonując inspekcji owych otworów odnosiło się wrażenie, że prowadzą one w niekończoną dal, w głębię samej nicości. Wylewały się z nich wodospady krwi oblewające operatora kolejnymi litrami lepkiej, gęstej krwi. Krwawienie ustało po dokonaniu wielu głębokich cięć trzymanej masy przy pomocy skalpela. Ustały również wszelkie ruchy guza. Krwawienie z klatki piersiowej ustało krótko po wyciągnięciu masy. Jednocześnie nastąpiła szybko postępująca bradykardia a następnie zanik krążenia. Próby przywrócenia krążenia katecholaminami jak i kardiowersją elektryczną nie przyniosły skutku. Z żalem musieliśmy stwierdzić zgon pana Malickiego dnia 12.11.2023 o godzinie 23:14. Badanie histopatologiczne masy nie wykazało zmian rakowych. Stwierdziliśmy komórki mięśnia sercowego z naczyniami krwionośnymi, dokładne wymiary ani ilość naczyń nie mogły zostać stwierdzone. Zespół powypadkowy nie stwierdził trwałego uszczerbku na zdrowiu u Dr Jóźwiaka. Protokół incydentu został sporządzony i przekazany odpowiedzialnym organom. Z wyrazami poważania Prof. Dr M. Juszczyk Ordynator kliniki chirurgii urazowej Dr M. Jóźwiak Traumatolog M.A.G. Jagielski Rezydent

Zobacz wszystko

Inne podstrony (3)

  • strona główna | gusła

    GusŁa Jestem Jagelsdorf Zapraszam do moich Guseł Gusła to coś magicznego, a ja magię staram się znaleźć w codzienności. dowiedz się więcej Jako tragiczna ofiara nadmiaru pomysłów i energii biorę się za wszystko czego tylko mój umysł dotknie i potrzebuję własnego miejca by dzielić się moimi pomysłami. ​ Spodziewajcie się opowiadań, fotografii, grafik i prac plastycznych, z zakresu fantastyki, horroru, mistycyzmu i science fiction, posypanych znaczną dozą gier planszowych, wojennych i roleplay, z nutką felietonów i przemyśleń. "W itajcie w moim świecie. Bawcie się i cieszcie razem ze mną..." blog ~Wszechpotężny Etyzer nowości Tabletop Zwiedzanie lochów w Frostgrave Darmowy Scenariusz do Frostgrave. Zwiedzaj lochy, zabijaj potwory, zdobywaj skarby. 0 Post nie został oznaczony jako polubiony Felieton O cyfryzacji życia Masz tylko odbitkę gry, a nie grę. Z filmami i serialami jest jeszcze gorzej. Nie bez powodu są to platformy „steamingowe”. 0 Post nie został oznaczony jako polubiony Fotografia Ambona Stara ambona stoi samotnie w szczerym polu. Polu? Tutaj tak, owszem, ale tam? Za nią? Czy pole rozciąga się dalej za drewnianą... 0 1 polubienie. Post nie został oznaczony jako polubiony 1 więcej

  • galeria | gusła

    Galeria Wszelkie zdjęcia i grafiki dostępne w tej gallerii podlegają licencji CC BY 4.0 Deed. Innymi słowy: można ich używać do wszelkich celów, dopóki zostanę wymieniony jako ich autor pełna licencja

  • o mnie | gusła

    Jestem z natury osobą kreatywną

Zobacz wszystko
Foto 09.12_edited.jpg

©2023 by Jagelsdorf. All rights to all the content on the website reserved.

Proudly created with Wix.com

bottom of page